Drukuj
Kategoria: kategoria_kuracje
Odsłony: 26699

Kąpiele ziołowe

– oczyszczanie ciała z włosogłówek (pasożytów żyjących m.in. w naszej skórze)

Efekty oczyszczania są zdumiewające. Moi pacjenci, znajomi, którzy przeprowadzili takie kuracje swoim dzieciom, mają wiele do powiedzenia...

 

 

 

Przepis na kąpiele ziołowe:

KĄPIEL OCZYSZCZAJĄCA

Czyli

„Jak pozbyć się lokatorów, którzy zaleźli ci za skórę”

Tylko dla osób o mocnych nerwach…

Wstęp

Codziennie każdy z nas boryka się z większymi lub mniejszymi problemami zdrowotnymi. Jedną z przyczyn tych problemów są żyjące w nas pasożyty.

Nasza rodzina również doświadczyła wielu nieprzyjemności spowodowanych przez takich lokatorów.

Na pewno wielu z was, tak jak i my na początku, nie chce lub nie potrafi uwierzyć w ich istnienie. Dlatego postanowiliśmy podzielić się z wami swoimi doświadczeniami i pokazać, jak w prosty sposób dostrzec i pozbyć się intruza.

Kąpiel oczyszczająca, poza aspektem zdrowotnym, pozwala zobrazować skalę problemu, a także pobudza wyobraźnię i zmienia poglądy „Niedowiarków”.

Zakażenie włosogłówką, bo o niej będzie tu mowa, dotyczy 9 na 10 osób. Różnego rodzaju źródła podają, że miejscem jej bytowania jest głównie jelito grube, jednak to niezupełnie prawda. Już nasze babcie wiedziały, że jedna z odmian tego nicienia szczególnie upodobała sobie układ limfatyczny.

Żeby się jej stamtąd pozbyć, niestety nie wystarczy wykonanie typowego programu oczyszczającego. Działania takie są bardzo dobrym i pożądanym wsparciem dla kąpieli, lecz same mogą nie poradzić sobie z intruzem bytującym pod skórą.

Wszystkich zainteresowanych problemem pasożytów oraz ciekawskich niedowiarków, zachęcamy do sprawdzenia tego na własnej skórze ;)

Opis kąpieli

Zabawę rozpoczynamy od przygotowania wywaru.

Możemy skorzystać z gotowych mieszanek oferowanych na przykład w sklepach zielarskich lub (co wychodzi znacznie taniej) zdobyć „bal” słomy owsianej i kąpać się do woli... Nie jest istotne co wybierzemy, efekt będzie taki sam.

Jeżeli chodzi o gotowe mieszanki, to sposób parzenia znajduje się na opakowaniu.

W przypadku słomy owsianej zasada jest podobna. Wkładamy sporą garść słomy do garnka (jeśli nie chce się zmieścić, możemy ją pociąć na mniejsze kawałki), zalewamy 3-4 litrami zimnej wody i doprowadzamy do wrzenia.

Po około 10 minutach wyłączamy i pozwalamy się im parzyć pod przykryciem jakieś 0,5 godziny. W tym czasie możemy przygotować „coś słodkiego dla naszych lokatorów”.

Do tego celu będziemy potrzebować dwóch niewielkich miseczek. Do jednej z nich wsypujemy mąkę pszenną (u nas najlepiej sprawdzają się te z indeksem od 450 do 650), natomiast do drugiej wlewamy sztuczny miód.

Kolejnym etapem będzie zachęcenie domowników do skorzystania z łazienki, ponieważ nie zobaczą jej przez najbliższe 2 godziny ;)

Łazienka już wolna? Więc możemy przystąpić do kąpieli. Nalewamy ciepłej wody do wanny oraz wcześniej przygotowany (przecedzony) wywar. Wody nie musi być dużo. Wystarczy tyle, żebyśmy mogli się swobodnie polewać. Później i tak będziemy ją po trochę uzupełniać.

Ważne jest, aby woda była cały czas ciepła, ponieważ wtedy otwierają się pory w skórze, co znacznie ułatwi nam zadanie.

Kąpiel rozpoczynamy od polewania „pacjenta” naszą wodą z wywarem. Polewamy zwłaszcza to miejsce, które w danej chwili planujemy smarować. Następnie nabieramy trochę mąki na jedną rękę i miodu na drugą.

Pocieramy dłońmi, robiąc papkę, którą porządnie wcieramy we wcześniej polane miejsce. Konsystencję papki trzeba ustalić samemu, ponieważ zależy ona od miodu, jakiego używamy. Najlepiej sprawdzić to na własnej skórze :).

Na początek spróbujcie wcierać ją na niewielkim obszarze, na przykład na karku, żeby zorientować się, z jaką ilością pasożyta mamy do czynienia. Obsmarowanie od razu całych pleców, mogłoby spowodować trudności z usunięciem takiej ilości intruza. Następnie sukcesywnie smarujemy kolejne części ciała partiami.

Często już po pierwszym porządnym wcieraniu pojawiają się „wyczekiwani goście”, jeśli to nie nastąpi, ponownie płuczemy miejsce ziołami z wanny i znów wcieramy naszą papkę. Gdyby po kilku płukankach nic się nie pojawiło, należy zmienić miejsce i nadal próbować.

Najczęstsze miejsca gromadzenia się nicienia to: okolice węzłów chłonnych, kark, górna część pleców, a nawet nerki i brzuch. Zdarzają się również na udach, a u małych dzieci także pupie, stopach i dłoniach. Podczas wcierania należy omijać krtań oraz okolice serca.

Następny etap kąpieli to „zbiory”, czyli usuwanie tego, co wyhodowaliśmy!

W internecie można odnaleźć na to wiele sposobów, ale uwierzcie nam, że niewiele z nich sprawdza się w praktyce. Próbowaliśmy już tych osławionych na forach nożyków z ząbkami oraz szybkich w użyciu maszynek do golenia.

Przekonaliśmy się na własnej skórze, jak bardzo bolesne i czasochłonne jest używanie tych pierwszych. Przed maszynkami natomiast musimy was ostrzec, gdyż pomimo, że jest to w miarę szybki i łatwy sposób na jednorazowe usunięcie dużej ilości pasożyta - nie jest on wcale dobry.

Po takim zabiegu włosogłówka więcej się nie pojawi w ogolonym miejscu. Być może dlatego, że zostaje uszkodzony naskórek co uniemożliwia pasożytom wydostanie się na zewnątrz. Tego nie wiemy, natomiast to czego jesteśmy pewni, to fakt, że po ogoleniu potrzeba tygodni zanim znów zacznie pojawiać się w tych miejscach.

Osoby praktykujące tę metodę, cieszyły się z wygranej wojny już po pierwszej kąpieli, a tak naprawdę uniemożliwiły tylko wydostanie się wroga na zewnątrz.

Co do metody, to już wiemy, że każdy powinien znaleźć swoją. U nas najlepiej sprawdzają się paznokcie oraz lekkie namydlenie drapanego miejsca. Odkryliśmy, że to znacznie ułatwia sprawę.

Jeśli ktoś nie ma paznokci, może użyć plastikowego druciaka do naczyń. Może nie jest to zbyt szybki sposób, ale na pewno miej bolesny niż ząbkowany nożyk!

W przypadku naszej 3- letniej córki, która nie może usiedzieć zbyt długo w wannie i wszystko ją drapie, całkiem nieźle sprawdziła się namydlona pielucha tetrowa. Musimy tu podkreślić, że działa ona tylko w przypadku mniejszych osobników.

Nie należy obawiać się usuniętej włosogłówki - ginie ona od razu po oderwaniu od skóry. Nie ma więc zagrożenia ponowną infekcją.

Kąpiele powinniśmy powtarzać raz w tygodniu, aż do momentu, kiedy pasożyty przestaną wychodzić. Dlaczego raz w tygodniu, a nie częściej? A no dlatego, że organizm musi mieć czas na regenerację.

Wykonanie 2 kąpieli w odstępie miesiąca, podczas których nie pojawią się włosogłówki oznacza koniec problemu. Później dobrze jest dwa razy do roku zrobić sobie kąpiel sprawdzającą, żeby nie dopuścić ponownie do ewentualnego namnażania się pasożyta.

Po przeczytaniu tego opisu może wam się wydawać, że wykonywanie kąpieli jest trudne i skomplikowane (też tak myśleliśmy), ale to nieprawda. W rzeczywistości to łatwizna, niestety wymaga poświęcenia jednego wieczoru w tygodniu.

Czy warto? Sami oceńcie!

Dziękujemy za uwagę i życzymy owocnych… kąpieli ;)

Najczęściej zadawane pytania

- Ile przeciętnie trwa kąpielowa kuracja?

Zazwyczaj jest to od kilku do kilkunastu tygodni (pod warunkiem, że kąpiele wykonywane są systematycznie). Wszystko jest uzależnione od stopnia zarobaczenia i długości kąpieli.

- Czy można stosować do kąpieli miód naturalny?

Oczywiście. Również bardzo dobrze się sprawdza. Niektóre osoby twierdzą nawet, że osiągają na nim lepsze rezultaty. Sugerujemy jednak stosowanie miodu sztucznego ze względu na cenę, a miód naturalny jako zamiennik (co jakiś czas), ponieważ nie wiadomo, w czym zasmakują akurat nasi „lokatorzy”.

- Jak można wspomagać kąpiele, aby uzyskać lepsze efekty?

Pomocne przy kąpielach oczyszczających jest stosowanie diety przeciwpasożytniczej i przeciwgrzybicznej oraz program na oczyszczanie (odrobaczanie) jelit. Po kilku kąpielach warto także pobudzić do pracy limfę, korzystając z zabiegów refleksologii lub wykonując odpowiednie ćwiczenia.

- Czy „robaki”, które pojawiają się na skórze, to nie jest przypadkiem „skluszczona” mąka?

Często u bardziej owłosionych osób dochodzi do tworzenia się „klusek” na włosach. Nie należy jednak mylić ich z pasożytami. Przyglądając się uważniej, można je łatwo odróżnić.